niedziela, 27 grudnia 2009

Listy bez odpowiedzi - burmistrz znalazł winowajcę (video)

Bardzo niepokojącym zjawiskiem w funkcjonowaniu zagórskiego magistratu pod kierownictwem burmistrza Bogusława Jaworskiego stało się nieodpisywanie na urzędowe pisma od obywateli. Proceder ten zaistniał na taką skalę, iż jeszcze w lutym ubiegłego roku zainicjowałem stałą blogową rubrykę pt. "Listy bez odpowiedzi". Inauguracyjny odcinek nowego cyklu opisywał perypetie Zarządu Osiedla "Żabnik", który skierował do zagórskiego włodarza aż 12 pism nie otrzymując nań odpowiedzi w ustawowych terminach. Po blisko roku od wspomnianej tu publikacji okazuje się, że w Urzędzie Miasta i Gminy Zagórz nadal nie przestrzega się terminów korespondencji zapisanych w kodeksie postępowania administracyjnego. Tak stało się w przypadku mieszkanki osiedla Dolina, która nie mogąc doczekać się reakcji na swe pisemne monity, napisała w końcu pismo z zażaleniem na  postępowanie burmistrza do przewodniczącego rady miejskiej w  Zagórzu. Przewodniczący Adam Malec chciał wyjaśnić sprawę podczas ostatniej sesji. W odpowiedzi na interpelację radnego burmistrz Jaworski... wskazał winowajcę  - długoletniego i powszechnie szanowanego urzędnika. Zagórski włodarz chciał  go nawet "postawić do raportu" przed Wysoką Radą, ale radni najwyraźniej nie chcieli powtórki z sejmowych komisji śledczych.
Czy listy bez odpowiedzi znikną z urzędniczej rzeczywistości Zagórza? Na pewno będę monitorował tę sprawę. Jednakże ma ona dla mnie jeszcze jeden ciekawy aspekt dotyczący teorii i praktyki zarządzania zasobami ludzkimi. Ponoć w wojsku i w życiu są dwa typy dowódców. Ci wybitni w myśl zasady "jeden za wszystkich - wszyscy za jednego" idą na wroga z szeregowcami w pierwszej linii  krzycząc "za mną!". Ci mniej wybitni chowają się na tyłach swych oddziałów zagrzewając żołnierzy do boju komendą  "naprzód!". W tym drugim modelu wojsko bywa często motywowane strzałami w plecy od "swoich". Odpowiedź na pytanie kto jest kim w tej konkretnej historii pozostawiam jak zawsze Szanownym Czytelnikom.

5 komentarzy:

  1. Pismo, skierowane przez interesanta na ręce przewodniczącego Rady (lub radnego) i przekazane do burmistrza, zazwyczaj nazywane jest interpelacją, a tu też obowiązują terminy...Cóż, nie wiadomo, jak to było, ale rzeczywiście są sytuacje, kiedy coś gdzieś się "zadzieje" - ale jest to z reguły możliwe w urzędach, gdzie pracuje około 300 osób i takich pism wpływa miesięcznie setki... Tyle, że wytrawny urzędnik szybko szykuje projekt odpowiedzi i przekazuje go do akceptacji burmistrza. Niepokojące jest to, że sytuacja taka zdarzała się wielokrotnie... Ciekawi mnie, czy urzędnicy mają "dupokrytki" czyli np. potwierdzenia sekretariatu burmistrza na kopiach projektów odpowiedzi. No i czy w urzędzie w Zagórzu funkcjonuje coś, co się naywa systemem "Kancelaria", czyli komputerowy rejestr pism. Przy pomocy tego systemu można łatwo prześledzić drogę pisma, jak również to, że ktoś w terminie nie udzielił odpowiedzi - system sam przypomina o zbliżających się terminach. A przynajmniej powinien funkcjonować bezbłędnie stary, sprawdzony, papierowy dziennik podawczy...

    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Jurku, urzędnicy zagórskiego magistratu pod dowództwem Jaworskiego to wojsko z drugiego modelu, jaki Pan opisuje. Naczelne dowództwo chowa się na tyłach, rzadko ma czas, aby wysłuchać problemów piechoty urzędniczej. Jeśli wychodzą problemy podczas zmagań piechoty, wówczas stosuje się motywację do boju (pracy)strzałami w plecy "od swoich". Takie metody stosowane są od początku dowództwa Jaworskiego i jego grupy. Kiedy strzały wymierzone w skarbniczkę już się skończyły, trzeba zacząć strzelać w innych. Wszyscy winni, tylko nie Pan Jaworski. Przewodniczący Rady nie powinien przyjąć takich bzdurnych wyjaśnień od Jaworskiego, że to zawinił pracownik (żal mi tego S.).Przecież to Jaworski jest kierownikiem tego urzędu, co sam przy każdej okazji podkreśla, więc Przewodniczący i Rada powinni żądać od niego konkretnych wyjaśnień i rozliczyć go z takich działań. Radę nie powinno obchodzić, który pracownik zawinił. W tym i innych przypadkach winny jest burmistrz, bo nie potrafi kierować zespołem ludzi. Do tego potrzebne jest przygotowanie fachowe i doświadczenie zawodowe. Tego mu właśnie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na miejscu Pana Burmistrza zrobiłabym tak. W trakcie sesji "biorę na własną klatę" wszystko, bez zwalania na osoby drugie. Rzeczywiście jest tak że burmistrz to kierownik urzędu i odpowiada nie tylko za siebie ale za swoich podwładnych.Jeśli rzeczywiście któryś z nich zawalił to biorę go na rozmowę w cztery oczy, ewentualnie robię mu tzw. "czohranko" lecę po premii albo upomnienie ustne naganę itp(arsenał środków dyscyplinujących jest b. bogaty. Z postępowania burmistrza wyziera całkowity brak doświadczenia w zarządzaniu ludźmi
    pyza

    OdpowiedzUsuń
  4. Postaram się przekazać kilka
    dodatkowych faktów w opisanej
    sprawie.
    Temat ten został przedstawiony
    radzie na sesji 1 grudnia, kiedy
    to Przewodniczący Rady odczytał
    pismo od pani z Doliny.
    Była to skarga na burmistrza za
    brak odpowiedzi na jej kilkakrotne
    pisma skierowane do niego.
    Pan Malec poprosił burmistrza
    o pisemną odpowiedz w ustawowym
    terminie wyjaśniającą całą sprawę.
    Jaki był efekt to pokazuje relacja
    wideo.
    Burmistrz ma daleko w nosię
    mieszkańców i radnych, na sesji
    przed świętami czyli po terminie
    w którym miał dać odpowiedz
    całą winę zwala na pracownika.
    A pisma były adresowane do niego
    i jego zasr...... obowiązkiem
    jest dać odpowiedz a kto ją napisze
    to sprawa mało istotna
    dla tej pani.
    Takie postępowanie jaki burmistrz
    więc co się dziwić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bogo znowu nieprzygotowany...Jak uczniak w szkole. A to zeszytu zapomniał a to długopis nie pisze. A jak to wszystko zawiedzie to zawsze można na mlodszego kolegę zwalić. Ale za rok na jesień Pani powie: chłopcze siadaj dwója nie otrzymałeś promocji do natepnej klasy ;-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.