piątek, 25 grudnia 2009

Papierowa propaganda sukcesu


Po zimnym przedświątecznym prysznicu, otrzymanym od swych niedawnych politycznych promotorów burmistrz Bogusław Jaworski przystąpił do kontrofensywy póki co... medialnej - obdarowując swych mieszkańców nie lada gwiazkowym prezentem. Mowa tu o kolejnym wydaniu "Biuletynu Informacyjnego Miasta i Gminy Zagórz" (kliknij w zdjęcie okładki żeby zobaczyć całą zawartość).
Na dwunastu stronach anonsowanego tu periodyku znajdziemy m.in. zdjęcie zagórskiego włodarza, dziarsko biorącego łopatą pierwszy sztych ziemi w wykopie pod budowę kanalizacji. W gazetce nie zapomniano również o rubryce porad czego namacalnym dowodem jest artykuł pod wymownym tytułem "Jak zdobyć pieniądze z UE?". Miasto i gmina Zagórz z kart biuletynu to mlekiem i miodem płynąca kraina dobrobytu a jej włodarz  jawi się urodzonym i skutecznym przywódcą - człowiekiem sukcesu w każdym calu. Jak ta dziennikarska kreacja ma się do rzeczywistości? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam do oceny Szanownych Czytelników. Jaki jest koń (biuletyn) każdy widzi. Dla mnie interesujące są dwie rzeczy. Jako dziennikarza  intryguje mnie autorstwo anonimowych tekstów. Natomiast jako zagórski podatnik jestem ciekaw ile nas kosztowało to przedsięwzięcie.

14 komentarzy:

  1. NO CUDOWNIEEEEE !!!!!!
    Kraina mlekiem i miodem płynąca, znana z licznych talentów i wielkich inwestycji, fundusze z UE płyna dzięki temu same do Zagórza szerokim strumieniem...A mnie wobec tego dziwi ta czarna niewdzięczność ludu zagórskiego, który nic, tylko śmie pyskować na swojego Władcę... Patrzę na to z daleka,co roku przyjeżdżam do Zagórza i patrzę, patrzę i gdyby nie kawałek Osławy i ruiny klasztoru, to już nie byłoby po co przyjeżdżać...
    No, ale BIEDRONKA będzie!
    J.Zuba zadał pytanie o autorów tekstów - mogliby się podpisać "Życzliwi"... A koszty wydania - przecież zawsze tego typu materiały wydawane sa na koszt urzędu jako materiały informacyjne... A ja mam jedno pytanie - czy pan burmistrz ma rzecznika prasowego?

    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Bogdanie jaki Pan silny!??? Jak Pan męsko wygląda z tą łopatą Czyżby oswajał się Pan z powyborczą rzeczywistością A.D. 2010?
    Troszkę złośliwa ale szczerze urzeczona Pana siłą Hania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ku pamięci tym, którzy za kilka lat złorzeczyć będą na dziurawe i nieoświetlone drogi, na kompletny marazm, na brak pieniędzy na wszystko - dzisiaj trzeba powiedzieć, że
    KOSZTY OBSŁUGI DŁUGU KTÓRY CHCE ZACIĄGNĄC PAN JAWORSKI W WYSOKOŚCI 16 MLN W 2010 I 6 MLN W 2011 BĘDĄ WYNOSIŁY PONAD 10 MLN ZŁ TO JEST 2 RAZY WIĘCEJ, NIŻ ON POZYSKAŁ. Zwrócić jeszcze uwagę trzeba na to, że te tzw. dotacje to są ochłapy, które średnio stanowią 1/4 kosztów inwestycji. Żeby mówić o tym, iż buduje się coś za pieniądze unijne, to dotacja powinna wynosić jak w przypadku innych gmin 70 - 80% wartości inwestycji. Musimy mieć świadomość, że to co w końcówce swojego rządzenia chce zrobić pan Jaworski - chce zrobić za kredyty, które będziemy spałcać my wszyscy przez wiele następnych lat. A WTEDY NIE BĘDZIE PIENIĘDZY NA NIC.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odnośnie ruin klasztoru i ''kawałka Osławy'' to tę drugą rzecz odradzam gdyż ilość śmieci płynąca tą rzeką po wprowadzeniu nowego systemu śmieciowego przez pana burmistrza jest wprost proporcjonalna do kondycji ZUT-u .A co do tych wielkich środków unijnych ściągniętych do Zagórza to lepiej tego nie komentować , bo to w końcu kolega pana B. był za nie odpowiedzialny.Jeżeli chodzi o zadłuzenie to faktycznie ktoś po Bodziu będzie miał niezły problem i długo nic nie zrobi .

    OdpowiedzUsuń
  5. Te bogusiowe "świerszczyki" są...........warte. W wydaniu ze sierpnia na stronie 9 tytuł artykułu grzmi "SĄ PIENIĄDZE NA HALĘ SPORTOWĄ W ZAGÓRZU"!!!!!! i co? I NIC! Hala jak straszyła tak straszy... Ta gazeta jest dobra na papier do...........

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcale nie dobra, bo papier pewnie sliski i sztywny, rura się nim zatka...
    A mnie ciekawi, kiedy J.Zuba poruszy na swoim blogu temat kolejnej udanej zagórskiej inwestycji - czyli rozebrania budynku piekarni i planowania "biedronki"... Na razie sukcesem stała się rozbiórka budynku piekarni, na tym się skończyło...Jakie są głosy drobnych kupców z Zagórza? Napewno baaaardzo przychylne burmistrzowi...
    Czyzby kolejny sukces Jaśnie Panującego?
    Cóż, studia kończyłem na administracji samorządowej, dlatego odszedłem z pracy w samorządzie, po wielu latach, bo tego, co teraz, nie wytrzymałem... No i patrząc na Zagórz - przysłowie "ryba psuje się od głowy" sprawdza się w 1000%...
    Osława... kiedyś były raki, węgorze, ryb wszystkich gatunków (brzana, świnka,płoć)od metra... I komu to przeszkadzało?
    Takiego systemu, gdzie odbiera się coś za darmo, to i komunizm nie wytrzymałby...Transport, pracownicy,a i opłaty za składowanie, o tych workach plastikowych (PLASTIK - bo plastYk to taki gość od artystów...:-))) nie wspomnę... Nikt nic nikomu na świecie za darmo nie robi- Zagórz miał być pierwszy, no i wyszło to, co wyszło... Osława śmieciem płynie, niestety...


    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyżby niektórzy zapomnieli, czym były "Wieści znad Osławy" i kto je wydawał, czyim kosztem? Obecnie prawie wszystkie samorządy zadłużają się do granic możliwości, by z dobrym skutkiem pozyskać pieniądze unijne. Bez zadłużania się niewiele można zrobić, gdyż własnych środków brakuje. To tak jak w domu - bierzesz kredyt, bo chcesz kupić coś wartościowszego. Później to spłacasz, lecz inwestycja nie poszła na marne. Po prostu jest.

    Zadłużenie gminy Zagórz jest spore, ale to tylko zapis "wirtualny". Po wykonaniu kanalizacji kilka milionów wróci do budżetu. Zawsze na początku każda inwestycja musi być w całości wpisana do budżetu, by móc ją realizować.

    Brakuje mi na tym blogu często obiektywnych wpisów i znajomości, choć trochę, zasad gospodarowania w obecnej rzeczywiśtości.

    PS Proszę podać, choćby z Podkarpacia, które samorządy nie mają długów. Ustawa przecież na to pozwala. Samorząd może być zadłużony do 60%.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nikt a przynajmniej ja nie odbieram Panu Burmistrzowi Jaworskiemu prawa do promowania swych działań i osiągnięć. Jest to przywilej każdej władzy.W nawiązaniu do ostatniej wypowiedzi chcę podkreślić,iż mam bardzo krytyczny stosunek do tego typu periodyków niezależnie od tego czy były "Wieściami z nad Osławy" czy są "Biuletynem Informacyjnym". Jednocześnie śmiem twierdzić, że ich skuteczność jest ograniczona. Dlaczego? Społeczeństwo jest mądrzejsze niż myślą niektórzy samorządowcy i potrafi samodzielnie oceniać skuteczność swych włodarzy na podstawie namacalnych a nie medialnych faktów. Kanalizację, ukończenie hali sportowej, boiska, nowe drogi mógłby przeoczyć chyba tylko ślepy. A'propos rzekomego braku obiektywizmu wpisów na moim blogu to odpowiadam: Choć przy redagowaniu tej witryny (jest ona moim prywatnym, subiektywnie tworzonym blogiem) nie mają zastosowania przepisy prawa prasowego to w przeciwieństwie do konkurencji zawsze stwarzam możliwość wypowiadania się wszystkim zainteresowanym niezależnie od poglądów. Tak więc zapraszam do dyskusji!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak można porównywać" Wieści znad
    Osławy" z biuletynem.
    Wieści były gazetą, którą można było kupić w kioskach i sklepach
    w cenie 2 zł a redagowane były
    bezpłatnie.
    Koszt druku pokrywany był że sprzedaży.
    Biuletyn finansowany jest w całości
    z budżetu gminy,dowodem są rachunki.
    Czysta propaganda sukceu dostarczana mieszkańcom w bardzo
    prymitywny sposób, na podjazdach
    w ogrorzeniach na trawnikach
    i z takim szacuniem dla odbiorcy
    jaki ma burmistrz do nas wszystkich.
    Za nasze pieniądze wbrew woli ludu.
    Może o taki obiektywizm chodziło
    osobie w jednym z komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli chodzi o "Wieści znad Osławy" - mam kilka numerów i uważam, że nie były tak jednostronnie redagowane jak ten biuletyn... Brak w Zagórzu czegoś, w czym można poczytać o sprawach codziennych. No, wiem, w dobie netu i telefonów komórkowych jest to zapewne formuła przestarzała... Ale choćby sprawy, któe są poruszane na tym blogu... Mnie naprawdę zbulwersowała sprawa budynku piekarni... Szlag trafia, że rozebrano coś, co było wrośnięte w pejzaż i klimat Zagórza, już pomijam to, że kiedyś każda szanująca się miejscowość miała własną piekarnię... Wątki z historii Zagórza, bo jest o czym pisać... Ale kogo to teraz interesuje... Ktoś powie, że Osenkowski wszystko napisał - ale czy ktoś wie, że nie wszystko zgadza się z prawdą? A są jeszcze ludzie, którzy pamiętają...A pioza tym ile osób przebrnęło przez ten w części pochwalny pean "ku czci" władz, zacytuję: "Wydano na zlecenie Urzędu Miasta i Gminy w zagórzu" - i nieważne, jakie to były władze...
    Zaglądam na strony dotyczące Zagórza - oprócz tej urzędowej - no i co ? Marazm, stagnacja... Jedynie blog J.Zuby pulsuje... Bo dotyka tego, o czym ludzie mówią w domach lub między sobą, ale głośno nie ma gdzie krzyknąć...

    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  11. Gościu! To że ustawa pozwala na zadlużanie samorzadu to nie zonacza, że tak musi być! Żeby we wszystkim tak jak w tym burmnistrz stosował prawo!

    OdpowiedzUsuń
  12. A co tak cicho o boiskach
    wybudowanych w Zagórzu, Tarnawie
    i Porażu.
    Piękne obiekty cieszą oko nie tylko
    młodych.
    Zamiast jednego orlika są trzy
    boiska o sztucznej murawie.
    Może nie wszyscy wiedzą, że
    burmistrz był ich budowie przeciwny.
    Przykładem Krosna, Jasła czy
    Brzozowa poszli nasi radni
    i zdecydowali się na ekonomiczniejsze rozwiązanie.
    Ale o tym powinien powstać osobny
    temat przedstawiający całość
    zagadnienia.
    Skoro jest to biuletyn urzędu
    to powinne być pokazane wszystkie
    osiągnięcia nie tylko wygodne
    bodziowi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Leszek Faluszczak28 grudnia 2009 00:58

    Panie Jurku. Pozwolę sobie na małą polemikę odnośnie Pana wypowiedzi dotyczącej porównania obecnego "Biuletynu" z "Wieściami", gdyż z pewnymi wypowiedziami się nie zgodzę.
    Mając chwilę wolnego czasu podczas świąt, przeczytałem dosyć uważnie obecne wydanie Biuletynu. Niewątpliwie w stosunku do pierwszego wydanego numeru nastąpiła znaczna poprawa..., ale tylko szaty graficznej okładki. Treść zawarta w tym tworze
    (raczej trudno nazwać to czasopismem gdyż nie spełnia norm prawa prasowego, ani nie posiada numer ISSN) niestety nie uległa zmianie. Co żywo natomiast w formie przekazu jest bardzo podobne do pewnego dziennika który ukazywał się od 1948 r. i był Organem Komitetu Centralnego PZPR)
    Co do różnić pomiędzy obydwoma czasopismami to w stosunku do Wieści W Biuletynie brakuje:
    1. Redaktora naczelnego pisma,
    2. Rejestracji i nadania numeru ISSN (czyli Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Wydawnictwa Ciągłego),
    3. Jakiejkolwiek struktury pisma, zarówno chronologicznej jak i tematycznej. Od zlepek artykułów (a może nazywając rzecz po imieniu tekstów propagandowo - informacyjnych z nielicznymi wyjątkami) opisujących wybiórczo działania obecnych władz.
    4. Informacji o autorach zdjęć zamieszczonych w Biuletynie (a swoją drogą czy wydawca ma zgodę na publikację wizerunku osób sfotografowanych)
    5. Informacji o autorach artykułów.
    Ponadto bawi mnie Duch a może zjawa przeprowadzająca wywiad rzekę z obecnym Burmistrzem.
    Co do Pana sceptycyzmu odnośnie prasy lokalnej to należy się zastanowić jaka jest jej idea???
    W moim odczuciu w przypadku prasy lokalnej ma ona całkiem inne role od dzienników czy tabloidów. W niej nie chodzi o przekazanie informacji sensacyjnej czy taniej propagandy, bo nie o masowość sprzedaży tu chodzi.
    Rzetelna informacja, promocja gminy oraz osób odnoszących sukcesy, dokumentowanie zdarzeń historycznych i bieżących - to rola tego typu wydawnictw, a pewnie i gwarancja nabycia odpłatnego czasopisma przez osoby zainteresowane.
    W obecnym numerze Biuletynu na każdej stronie widoczne są władze Zagórza (co gorsze na fotografiach kiepsko skadrowane) oraz opisywane są sukcesy Burmistrza.
    Poziom opisów, a zwłaszcza bardzo długie zdania ciągnące się przez kilka linijek powoduje, iż lektura jest męcząca, a koniec artykułu łatwo przewidzieć.
    Czytając Wieści nawet teraz można dużo dowiedzieć się o wydarzeniach sportowych, kulturalnych, religijnych, a nawet o historiach niezwykłych miejsc znajdujących się na terenie Gminy Zagórz (piękny tekst o Skowronówce)
    Ponadto Wieści znajdują się w Największych Bibliotekach Naszego Kraju (a to zasługa posiadania numeru ISSN), co pozwoli im przetrwać o wiele dłużej.
    A o Biuletynie najlepiej świadczy czerwona pieczątka BEZPŁATNY, która swoim wyglądem jak żywo przypomina pochodzącą z poprzedniego systemu politycznego "OCENZUROWANO".
    I znając realia zagórskiego magistratu to pewnie i tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  14. Panie Leszku trudno się z Panem nie zgodzić, ja jednak pozostanę przy swoim. Mamy wolny kraj i każdy może pisać, co chce. Według mnie podstawową rolą mediów - czwartej władzy jest kontrolowanie tych pozostałych władz.
    Anonimowy wywiad z burmistrzem jest kuriozum, bo rodzi podejrzenie że burmistrz rozmawiał sam ze sobą. Anonimowość autorów podważa wiarygodność całej gazetki - wygląda na to że boją się spotkać z mieszkańcami na ulicy oko w oko. Jeszcze jedna uwaga - jeśli prawdą jest, że koszt wydania biuletynu pokryto z gminnej kasy to adnotacja "BEZPŁATNY" jest fałszywym komunikatem, gdyż za jego wydanie zapłacili wszyscy podatnicy - nawet Ci, którzy nie chcieliby go czytać. W tym sensie Wieści były uczciwsze- Chciałeś propagandy sukcesu musiałeś sobie ją kupić ;-)
    Dziękuję za dyskusję i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.