piątek, 1 stycznia 2010

Ostatni pociąg do Zagórza?


Ostatni pociąg do Zagórza przyjechał wczoraj o godzinie 17.59. Póki co następnych nie będzie gdyż decyzją Podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego z dniem 1 stycznia 2010 r. ruch pasażerski na odcinku Jasło-Zagórz / Zagórz- Jasło - zawieszono aż do odwołania.  Wykaz zawieszonych pociągów oraz informacje w sprawie zwrotu pieniędzy za zakupione bilety znajduje się na stronie internetowej Przewozów Regionalnych. Sprawę będę monitorował na bieżąco.

8 komentarzy:

  1. No i kochani kolejarze macie swoją wolność i demokrację , którą możecie się teraz najeść, wykarmić swoje dzieci . Ej, związku zawodowy Solidarność , udało ci się rozpieprzyć to , co nie udało się komunie , ale cóż wielu z was związkowców jest teraz w PO I TAM MACIE KASIORKĘ SPRZEDAWCZYKI . kOLEJARZ

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajnie że kolej szlag trafił , teraz pan Osika będzie mógł ze swoją PO zrobić tutaj skansen. AHA , zapomniałem , zlikwidujcie jeszcze szpital w Sanoku , też jest nieopłacalny, zlikwidujcie kursy autobusowe i ostatni gasi światło . DO IRLANDII. ZAGÓRZANIN.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolej zawsze stanowiła element strategiczny w gospodarce każdego państwa i była także istotnym czynnikiem militarnym. W końcu Zagórz wie o tym najlepiej, bo powstanie linii kolejowej wymusiło wojsko... Na świecie jakoś linie kolejowe nie padają, wprost odwrotnie, są modernizowane, ulepszane, szuka się coraz nowszych rozwiązań, żeby pociągi jeździły szybciej i bezpieczniej. Rozkład kolei, czyli PKP zaczął się w latach 90-tych - rozbicie na spółki, spółeczki (moje tory - twój tabor - a szybkie pociągi - dla kolegi)które zajmowały się głównie uzyskaniem pozornych zysków (przy poziomie inwestycji równym ZERU)żeby szefostwo spółki mogło dużo zarabiać... Oczywiście tzw. doły kolejowe miały z tego ZERO... Kiedyś Zagórz istniał i rozwijał się jako osiedle związane z koleją, prawie wszyscy pracowali na kolei albo w inny sposób byli z jnią związani. Jak jest teraz, nie muszę nikomu wyjaśniać... Zaczęto likwidować połączenia regionalne, bo nierentowne. Jak może być rentowne połączenie, skoro ludzie muszą jechać do pracy i do szkoły w godzinach między 6 a 7, a pociąg był jeden o 5 a drugi o 9... Pustkę błyskawicznie zapełnili prywatni przewoźnicy autobusowi, którzy pomimo sporej konkurencji zapełnili rynek i jakoś potrafią się dogadać z kursami, kto gdzie i skąd dokąd jeździ... A kolej - cóż, dla nich czas się zatrzymał... Tory niedługo rozkradną, infrstruktura się rozsypie, w semaforach i zwrotnicach znów staną lampy karbidowe i naftówki, bo przewody i całą trakcję rozkradną na złom...
    Ech, żółć się człowiekowi ulewa jak patrzy na tę degrengoladę, której być nie powinno...
    Ale pamiętajcie, to zależy także od władz lokalnych...


    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolej była dobra w XIXw, przed wynaleziemiem samochodów. Bardzo dobrze, że PKP upada, byle upadało w sposób sprzedaży z licytacji. Co do miasta autora bloga- teraz gdy dotowane PKP nie działa w mieście stanowiąc nieuczciwą konkurencję, ma szansę powstać normalna firma transportowa. Autor bloga może poprzez swoją lokalną pozycję zachęcić ludzi z pieniędzmi do założenia odpowiedniej firmy. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacytuję:"Kolej była dobra w XIXw, przed wynaleziemiem samochodów. Bardzo dobrze, że PKP upada, byle upadało w sposób sprzedaży z licytacji..."
    Dziwne zatem, że wiele państw rozwija kolejnictwo... Chyba, że Autor tej wypowiedzi miał na mysli nasze wspaniałe parowozy ("hajc" zagórski juz rozebrany)na rozwalająych się torach, to wtedy ma rację- tu bylismy bezkonkurencyjni! Zresztą, co po tych torach pojedzie, skoro ograniczenia prędkości są dość znaczne...
    Jedyna konkurencja jaka może wejsć to koleje niemieckie lub francuskie. Ale jak do tego dojdzie, skoro tory są nadal własnością PKP, to nie wiem. A PKP nie ma kasy, żeby zainwestować w infrastrukturę, więc kółko się zamyka...
    Lokalna firma przewozowa - są, dzaiłaja, ale samochodowe. Kto zainwestuje w kolej, skoro taka inwestycja to nie są setki tysięcy (euro, nie złotych) tylko miliony... Proszę pokazać mi takiego lokalnego przedsiębiorcę. Najwyżej może w sezonie postawic ze dwie drezyny, stare "warszawy" lub kilka "kiwajek" do przewozu turystów...
    Temat ważny i bolesny...

    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednym słowem wracamy do projektu "lokomotywa". Dwa lata temu były szumne zapowiedzi o nakładach na remonty torów a teraz brakuje środków na bieżące utrzymanie przewozów. Jeśli średnia prędkość pociągu z uwagi na stan techniczny torów oscyluje w granicach 25 km/h a na niektórych odcinkach mniej to jedyną formą przewozów, która ma szansę obronić się ekonomicznie są przewozy turystyczne w konwencji retro. Powietrza nie będzie można wozić w nieskończoność a skoro tak to chyba lepiej wozić turystów - przynajmniej okresowo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wodzu prowadź! NA ŁUPKÓW !!! :-)
    Ale serio - czy takie przewozy są w stanie zarobić na utrzymanie? Angielskie linie retro, liczące po kilkadziesiąt kilometrów, poruszaja sie po wydzielonych torowiskach,ale przyciągaja masy turystów. Funkcje maszynistów, obsługi z reguły pełnią albo emerytowani kolejarze, albo maniacy kolejnictwa, którzy jeszcze do tego dokładaja... U nas każdy liczyłby na szybki zysk przy minimum nakładów. No i jeszcze pytanie - ile zaśpiewa kolej za udostepnienie torów...


    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie chcę sie powtarzać temat jest opracowany dość precyzyjnie przeze mnie i Leszka Galerę w formie stosownego opracowania. Żeby ruszyć go przodu (czytaj: po unijną kasę) trzeba nam było drobne 400 tys na wkład własny. 2 lata temu wszyscy popierali i klepali nas po plecach, ale na tym się skończyło. Temat póki co tkwi w zawieszeniu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.