wtorek, 9 lutego 2010

Dobre i złe wieści w sprawie wodociągu...

Szanowni Państwo drążąc tematykę zasygnalizowaną w  publikacji pt. "Bo to zła firma była?" udało mi się ustalić kilka faktów istotnych dla wszystkich tych, którzy z niecierpliwością oczekują na rozbudowę gminnej sieci wodociągowej. Zacznę od tego, iż po długiej i rzeczowej rozmowie Markiem Michalczykiem - właścicielem firmy "Econ - Kielce" (to jej dotyczyło tytułowe pytanie) w moim skromnym przekonaniu  Econ nie zasługuje na skrajnie negatywne oceny, jak choćby te padające w relacji video z sesji. Co ciekawe odpowiedzialnością za opóźnienie w pracach projektowych nie sposób obarczyć również burmistrza Bogusława Jaworskiego. Jak się okazuje w poruszanej sprawie trudno w ogóle mówić o czyjejkolwiek winie, ale wszyscy  (zwłaszcza  ci oczekujący na wodę mieszkańcy) wydają się być ofiarami coraz bardziej rygorystycznych przepisów w dziedzinie ochrony środowiska wynikających m.in. z programu Natura 2000.  Fakty są takie, iż opóźnienie w finalizacji prac projektowych wynika w głównej mierze właśnie z konieczności uzyskania przez inwestora (gminę) odrębnej decyzji środowiskowej na planowaną inwestycję. Z uwagi na konieczność zapewnienia swobodnej migracji ryb najbardziej problematyczne może okazać się tu ujęcie wody na Kalniczce, które miałoby zaopatrywać w wodę kilka tysięcy odbiorców dołączonych do wodociągu. Wbrew opiniom sceptyków obawiającym się o wydajność wspomnianego ujęcia wyniki badań w tej materii brzmią jednoznacznie pozytywne. Nawet w 2008 - bardzo suchym roku średni dobowy przepływ wody wynosił tam ok. 2000 metrów sześciennych (kubików) na godzinę podczas gdy zakładany maksymalny pobór wody zakładany jest na poziomie 1000 kubików na dobę! A zatem wody na pewno wystarczy. Sęk w tym czy wspomniana decyzja środowiskowa będzie pozytywna? A jeśli tak to jakie rozwiązania służące ochronie środowiska zawrą w niej urzędnicy. Kwestia ta powinna się rozstrzygnąć ostatecznie do końca obecnego miesiąca. Należy pamiętać, iż każde obostrzenie służące ochronie środowiska podraża koszty inwestycji. Tak więc w grę wchodzą tu różne warianty łącznie w wykorzystaniem ujęcia wody na Zasławiu. Wówczas zamiast stacji redukujących ciśnienie wody należałoby wybudować znacznie kosztowniejsze pompownie. Do tematu powrócę niebawem.

4 komentarze:

  1. Panie Jerzy , pieknie napisane ale chroń mnie Panie Boże przed wodą z Kalniczki, którą płynie taka sama ciecz jak potokiem poraskim.Co do migracji ryb na tej rzeczce , to panie Jerzy o jakich rybach pan mówi , przeciez wszyscy wiedzą , że tam nie ma ryb , chyba że sołtysowi ze Średniego pstrągi ze stawu uciekły . Kto wogóle zarybia nasze rzeki bo napewno nie koło PZW w Zagórzu , którego prezesem jest pan Skóra .Ciągłe przerzucanie się odpowiedzialnością za brak postępów , doprowadziło do tego , że nie będzie można aplikować po środki unijne , gdyż rok 2010 jest ostatnim rokiem , w którym można występować po środki związane z budową wodociągów . Dalsze lata będą więc bardzo chude , ze względu na bardzo duże zadłużenie naszej gminy.ZAGÓRZANIN.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę doprecyzować: burmistrz Jaworski oczywiście nie odpowiada wprost za opóźnienie firmy w projektowaniu, ale wynikające z tego faktu konsekwencje prawne to już jak najbardziej jego działka. Zakończenie twojego komentarza Zagórzaninie nie nastraja optymistycznie, ale nie na darmo napisałem o dobrych i złych wieściach. Poczekajmy na decyzję środowiskową. Gdy jej treść będzie znana myslę, że wówczas będziemy mieli więcej argumentów do rzeczowej i konstruktywnej dyskusji na ten temat

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mi tu nie gra... Burmistrz (najpierw z decyzją Rady, potem bez niej, tylko z mecenasem...)minimalizuje kary za opóźnienia w wykonywaniu projektu. Cóż, widocznie firma miała mocne argumenty za tym, że nie ona odpowiada za przekroczenia terminu, tylko zlecający... Innej możliwości nie ma. Terminy - to nie firma projektująca występuje o warunki środowiskowe - tylko Urząd!A jak Urząd sam nie wie, czego chce, jak koncepcje się zmieniają w zależności od tego, którą nogą włodarze wstaną z łóżka, to faza projektu może trwać latami i do niczego konstruktywnego nie doprowadzić...Przegwizdane dwa lata. Tylko dlatego, że włodarze miasta i gminy cierpią na chroniczną bezdecyzyjność. A na taki uwiąd decyzyjności - to nic już nie pomoże...
    Jerzy Zuba napisał: "Poczekajmy na decyzję środowiskową." A na jaka koncepcje decyzja ma zostać wydana ??? Czy pan burmistrz juz jest pewien? A może zatrudnić Chińczyków do noszenia wody do takiego dużego zbiornika na Leskiej Górze - cegielnie zlikwidować i zrobić zbiornik... A na nim pomnik pana burmistrza, jako autora sukcesu...
    Powiecie, że dobrze mi się smiać, bo wodę mam w kranie bez problemu. Ale pamiętam, jak w moim mieście zainstalowano nam wodę jak miałem 7 lat (1958 rok), kibelek z wodą był na podwórzu... Kapiele w balii... A na Nowym Zagórzu lataliśmy z wiaderkiem do studni, ciekł czyściutki potoczek z góry spod lasu(teraz ODS) wzdłuż ul. Polnej... A teraz... Woda z kranu i szamba, jak znam życie, często "samorozszczelniające" się...
    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń
  4. Nacz wspaniały Burmistrz w okresie sprawowania swoich nieudacznych rządów zabierał glos w sprawie wodociągów.To prawda że nikt inny tylko on z godziny na godzinę zmieniał kpncepcję zasilania.Na sesji uzyskaliśmy odpowiedzi dla mnie idiotyczne i nieracjonalne,Moze studnie głebinowe,potem przyłącz z Trepczy, Na moje uwagi ze pod nosem mamy ujęcie wody w ZASLAWIU oodpowiadał stanowczo NIE. Są na to dowody. Panie Jurku wiemy skąd u Burmistrza taka niechęć do ZAsławia. Do Pani Swierniak, ma pani krotką i wybiórczą pamięc , proszę odświezyć sobie pamięć . Pozdrawiam Radny

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.