poniedziałek, 28 czerwca 2010

Rowero-mania w Strzyżowie

Od czasu do czasu lubię wyrwać się poza zagórskie opłotki i zobaczyć co, "piszczy w trawie" za tą trochę dalszą miedzą. Akurat wczoraj byłem w Strzyżowie na bardzo fajnej imprezie, która zmobilizowała mnie do tego aby wydobyć z piwnicy mojego, starego "górala", wyregulować przerzutki i pojechać daleko przed siebie.

Cały artykuł Cyklokarpaty dojechały do Strzyżowa - www.nowiny24.pl

1 komentarz:

  1. Rowerek... Jeździło sie kiedyś po Bieszczadach, rower marki "amator"... Kaseta z tyłu AŻ 3 biegi! Jeden z kolegów, mieszkał w Kamienicy na Nowym Zagórzu, miał HURAGANA!!! Na szytkach! Które zresztą cały czas łatał...Teraz - górale 3 blaty z przodu, tył - na kasecie 9 rzędów, hamulce hydrauliczne tarczowe, olejowe amortyzatorki z blokadą skoku... Inna bajka...Ramy alu albo carbon. Taki rowerek waży do 10 kg...Czasem coś pojadę - a to PolandBike, a to Mazovia MTB... Rezultaty - aby dojechać...:-))) W mojej kategorii wiekowej M5 (powyżej 50-tki)jeżdżą stare "repy", jak nie przejadą w miesiącu 1500 km, to śmierć im patrzy w oczy.Ale zawsze to frajda, jazda w terenie, woda, błoto, a komary jak konie... W takich rajdach uciekało się przed rywalami, czasem psami - a teraz wiałem przed komarami... :-)))
    Ale zazdroszczę im pięknej trasy, bieszczadzkiej... No i kondychy!
    A może MGOKiS zagórski zorganizowałby jakiś terenowy rajdzik mtb ???
    Obserwator z daleka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.