Pociągi mają wrócić na tory, ale...

W dniu 18 października br. z Podkarpackiego Oddziału Przewozów Regionalnych otrzymałem, informację, iż  na rozkładach jazdy obowiązujących od 20 października br. znów pojawiły się połączenia kolejowe w Bieszczady. Ten powrót anonsowany jest po trwającym z różną intensywnością od połowy września 2018 r. epizodzie "pociągów" na gumowych kołach, który w opinii kreatorów wojewódzkiej polityki transportowej ma być powszechną normą...

Oczywista (nie dla władz wojewódzkich) negacja lokalnego środowiska wobec takiego postrzegania standardów funkcjonowania kolei w Bieszczadach zaowocowała ożywioną dyskusją na portalach społecznościowych, ja również publikacjami w ogólnopolskich mediach. Działania Fundacji Pro Kolej nagłośnione przez niezależnych dziennikarzy unaoczniają nam, iż za
brak transparentności w zakresie finansowania i organizacji przewozów kolejowych (kwestia kar umownych za nierealizowanie przewozów kolejowych) jest przysłowiowym czubkiem góry lodowej problemów, które świadczą o złej kondycji kolei na Podkarpaciu. Notoryczne stosowanie Autobusowej Komunikacji Zastępczej czyli tzw. „pociągów” na gumowych kołach  niosąc ze sobą szereg barier i niedogodności dla pasażerów w ocenie licznych ekspertów stwarza realne  zagrożenie zwrotu unijnych funduszy na inwestycje kolejowe.
Działając w celu minimalizacji tego ryzyka jak również zmniejszenia skali zjawiska wykluczenia komunikacyjnego Bieszczadów jako strona społeczna - samorządowa zaproponowaliśmy samorządowi wojewódzkiemu w poprzedniej kadencji projekt "Karpackiej Kolei Euroregionalnej" zakładający przyjazną i komplementarną (podwykonawstwo usług jako jedna z opcji współpracy) dywersyfikację przewoźników kolejowych na Podkarpaciu. Pomimo woli partycypacji finansowej lokalnych samorządów oraz wysokiego poziomu zaawansowania procedur formalnych ze strony Powiatu Sanockiego jako organizatora przewozów kolejowych samorząd województwa jednostronnie i bez podania przyczyn wycofał się ze współpracy nad przedmiotową inicjatywą. Rzeczywistość, której symbolem stały się "pociągi" na gumowych kołach negatywnie i surowo (niestety dla pasażerów) zweryfikowała słuszność.
Wiele niepokojących aspektów funkcjonowania kolei na Podkarpaciu, ujawnionych przez ogólnopolskie media w trakcie naszej społecznej batalii o prawdziwą kolej każe z dużą rezerwą patrzeć na trwałość anonsowanego tu powrotu pociągów. Początkiem długiej i trudnej drogi na rzecz rzeczywistej i stabilnej poprawy kondycji kolei w naszym województwie winna być bezwarunkowa JAWNOŚĆ i TRANSPARENTNOŚĆ odnośnie finansowania regionalnych przewozów kolejowych, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi to zazwyczaj chodzi o PIENIĄDZE. W tym wypadku publiczne czyli stanowiące własność WSZYSTKICH NAS.
Mam nadzieję, że społeczna i medialna presja doprowadzi odtajnienia umowy, która jak można domniemywać sankcjonuje brak sankcji za "pociągi" na gumowych kołach. Od kilku lat poprzez społeczne działania na rzecz promocji takich projektów jak pociągi „Bieszczadzki Żaczek” czy „Wojak Szwejk” starałem się być sprzymierzeńcem wojewódzkich władz samorządowych w promocji kolei. Nie szukałem winnych kolejowych problemów ale najlepszych sposobów ich rozwiązywania. W sytuacji dalszego braku otwartej i rzetelnej  debaty na temat przyszłości kolei w Bieszczadach nie pozostanie mi nic innego jak wejście w rolę bezkompromisowego recenzenta troszczącego się wyłącznie o  bezwzględne respektowania  praw konsumenckich pasażerów.

Jerzy Zuba
Radny Powiatu Sanockiego